Może jakiś krok w dobrym kierunku?

Portret użytkownika Jerzy Przystawa

Mowy wygłoszone, gratulacje rozdane, noc powyborcza dobiega końca. W telewizyjnym studio wyborczym, po godzinie 20. zapewniono nas o prawie 6% zwycięstwie Bronisława Komorowskiego. Kiedy jednak zaczęły nadchodzić kolejne dane z komisji wyborczych, to nad ranem na stronie Polskiej Agencji Prasowej pojawił się komunikat, że według informacji z ponad połowy obwodów wygrał Jarosław Kaczyński uzyskując 50,41% głosów!

Budzi to we mnie nadzieję, że może jednak nie przegrałem nieodwołalnie butelki wina, którą jeszcze w kwietniu postawiłem na Kaczyńskiego?

 

Przegrałem, czy wygrałem, nie budzi to we mnie emocji, ponieważ tak jeden, jak i drugi kandydat zapewnili nas, że ponad dwudziestoletnie status quo zostanie zachowane i że pod ich rządami żadnych istotnych zmian instytucjonalnych nie można się spodziewać.

Bronisław Komorowski, któremu najwyraźniej bardziej zależało na zwycięstwie od jego rywala, „rzutem na taśmę”, podczas ostatnich spotkań w Grudziądzu i Bydgoszczy, ponownie odniósł się do sprawy jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW) w wyborach do Sejmu, zapewnił nas, że jest „za”, ale wobec „braku poparcia większości”, będzie się starał, w ramach kompromisu, o JOW w wyborach samorządowych. Podobnie jak jego rywal, zignorował Apel samorządowców z Suchej Beskidzkiej (zob. www.jow.pl), którzy wzywali go do przeprowadzenia referendum nie w sprawie wyborów samorządowych, lecz właśnie wyborów do Sejmu. Do tego samego zresztą zobowiązywały go przecież podpisy obywatelskie, jakie już 5 lat temu zebrała uroczyście jego partia, a które potem wylądowały na śmietniku. Takie stanowisko jest o tyle bardziej znaczące, że akurat w sprawie przeprowadzenia referendum Komorowskiemu nie jest potrzebne „poparcie większości”, gdyż właśnie prezydent ma prawo zarządzić referendum, bez pytania o zgodę Sejmu. Widać więc, że bez dalszej mobilizacji i nacisku obywatelskiego nie ma na kogo liczyć.

 

Jest to ciekawa sprawa, szczególnie wobec sytuacji, jaka ma miejsce na Wyspach Brytyjskich, po majowych wyborach do Parlamentu Zjednoczonego Królestwa. Jak wiemy Partia Liberalno-Demokratyczna, która głośno i zdecydowanie, od ok. 90 lat domaga się reformy systemu wyborczego i odrzucenia procedury First-Past-The-Post (a więc tego, czego właśnie chce dla Polski Ruch Obywatelski na rzecz JOW) i wprowadzenia systemu wyborów „proporcjonalnych”, zdobyła pozycję „języczka u wagi”, weszła do koalicji rządzącej, a jako łup wyborczy otrzymała propozycję referendum w sprawie ordynacji wyborczej w maju przyszłego roku. Przygotowaniem tego referendum i reformą prawa wyborczego zajął się szef liberałów i nowy wicepremier UK Nick Clegg. Powinniśmy z uwagą przyjrzeć się rezultatom tych działań, bo może wynika z nich jakaś nauka dla Polski i może tę naukę przywiozą do Kraju, zza Kanału, setki tysięcy młodych Polaków, którzy tam się wybrali w poszukiwaniu lepszej przyszłości.

 

Już wiadomo, że w majowym referendum Brytyjczykom zostanie postawione pytanie: czy chcą zachowania dotychczasowego systemu wyborczego FPTP, czy też wolą zastąpić go australijskim systemem AV?

 

Czym różnią się od siebie te systemy?

 

FPTP – to system wyborów w JOW, gdzie zwycięża kandydat, który uzyskał największą ilość głosów, niekoniecznie więcej niż 50%, a więc wybory odbywają się w jednej turze, „zwycięzca bierze wszystko”.

 

AV (alternative vote) – to system wyborów w JOW, ale taki, w którym wyborcy na kartce wyborczej zaznaczają swoje preferencje wyborcze i każdemu kandydatowi przyznają odpowiednie miejsce (1, 2, 3 itd.). Jeśli jakiś kandydat od razu zdobędzie ponad 50% „jedynek”, to otrzymuje mandat. Jeśli nie, to odrzuca się tego kandydata, który dostał najmniej jedynek, natomiast na tych kartkach „jedynkami” stają się „dwójki”. I tak dalej, aż wreszcie wyłoni się kandydat o poparciu przekraczającym 50%.

 

David Cameron, premier rządu Jej Królewskiej Mości, zapowiedział od razu, że jest zdecydowanie przeciwny takiej zmianie i jej nie poprze, aczkolwiek będzie popierał propozycję referendum w tej sprawie. Nie poprze też propozycji zmniejszenia liczby JOW, a więc zwiększenia dotychczasowych okręgów wyborczych. To jest ważna informacja dla wszystkich tych, którzy gardłują w Polsce za zmniejszeniem liczby posłów. Jak pamiętamy, propozycja Platformy Obywatelskiej, przedłożona jako pytanie referendum „4 razy TAK” polegała na zmniejszeniu liczby 460 posłów do 230 (jak wyjaśniał Donald Tusk: „będzie o połowę mniej zła”). Tymczasem w Wielkiej Brytanii tego „zła” jest aż 650 i Cameron nie zamierza tego zmieniać.

 

Jest pewną ciekawostką, że brytyjski poseł Daniel Kawczyński, na którego kilka miesięcy temu powoływał się publicznie – jako na swego przyjaciela i informatora – Jarosław Kaczyński, oświadczył, że będzie zdecydowanie walczył o zachowanie dotychczasowego systemu FPTP. Warto dodać, że Kawczyński jest w Izbie Gmin przewodniczącym ponadpartyjnej grupy posłów (All Party Group), której głównym celem jest propagowanie takiego systemu wyborczego.

 

Jest jeszcze jedna ważna lekcja, jaką Polakom warto wyciągnąć z tych sporów na brytyjskiej scenie politycznej. Otóż w polskiej „nauce prawa konstytucyjnego”, a więc w tym, czego się pod tą nazwą naucza polskich studentów, wybory proporcjonalne to wybory na listy partyjne w wielomandatowych okręgach wyborczych. Koniec. Kropka.

 

Tymczasem w tzw. demokracji zachodniej tak wcale nie jest: liczy się przede wszystkim proporcjonalność wyniku wyborów, a nie ideologiczne dogmaty. Dlatego brytyjscy liberałowie, którzy domagają się reprezentacji proporcjonalnej uznają, że australijski system wyborów w okręgach jednomandatowych jest dobrym krokiem w kierunku takiej reprezentacji.

 

Może więc, tytułem kompromisu, jako krok w dobrym kierunku, polecimy nowemu Prezydentowi wprowadzenie w Polsce AV w wyborach do Sejmu, zamiast łamania sobie głowy nad wyborami do rad gminnych? Zostawmy samorządy samorządom, one sobie świetnie poradzą bez zasięgania porad w Pałacu Namiestnikowskim!

Wrocław, 5 lipca 2010

Henryk
2010-07-08 15:49
Mieczysława 5 lipca 2010 Panie Jezu – wczoraj były wybory na prezydenta naszego państwa i wygrał je Bronisław Komorowski, czyli nasz i wielu polskich patriotów przeciwnik. Co dalej? Pan Jezus: „Powiedziałem ci, wybory zostały sfałszowane przez grupę trzymającą władzę. Ale wy dalej się módlcie, bo wszystko jest możliwe. Nikt nikomu nie gwarantuje na ziemi bezpiecznego życia. Ten, kto będzie głową państwa a nie ukoronuje Mnie na Króla Polski z biskupami – nie ma pewności na tej ziemi, ale wieczność na pewno będzie miał taką, na jaką sobie zasłuży. Każdy powinien wiedzieć, że Ja – Bóg – Król czy Sługa mam władzę BOSKĄ- taką jaką do tej pory mam. Chrystus Król potrzebny jest, aby w waszym kraju został wprowadzony POKÓJ na stałe, co spowoduje, że nie będą mogły wejść wojska waszych nieprzyjaciół a mają taki zamiar. W dobie materializmu wasz kraj dobrze rozwijający się, to jest dobry kąsek dla waszych wrogów. A wróg – napada bez powodu a tylko po to aby okraść was. Wasi sąsiedzi będą „podgryzały” korzenie waszego państwa podczas wprowadzania sprzecznych z prawdą książek do szkół o waszym narodzie. Zaczną od niszczenia waszej pamięci, historii, kultury, przemysłu i bogactw naturalnych. Jeżeli ten rząd i przedstawiciel państwa nałoży na Moją Najświętszą Głowę – koronę królewską, to też ulituję się nad wami i zaprowadzę pokój. NAJWAŻNIEJSZA JEST POLSKA – wasz umiłowany kraj z waszymi Świętymi w Niebie. Wasz kraj ma złych doradców zapatrzonych na was materialnie i zaborowo. Jeżeli nie będę waszym KRÓLEM, to będziecie musieli przeżyć na własnej skórze kolejny raz Tajemnice Bolesne Różańca aż do momentu „ukrzyżowania”. czyli OCZYSZCZENIA. Wtedy przekonacie się sami, żeście źle wybrali cały rząd z prezydentem włącznie. Ale wy Polacy zawsze musicie przekonać się na własnych błędach i nigdy nie nauczycie się być roztropnymi i słuchającymi Boga. Wy zawsze wierzycie w obiecanki bez pokrycia. Wy lubicie się kłaniać obcym panom zamiast Mnie. Młodzież woli jechać do innych krajów i ich wzbogacać, niż swój kraj. Przyjdą ze wschodu i z zachodu i zajmą wasze miejsca. Wy Polacy, jeśli nie nałożycie korony królewskiej na Moją Najświętszą Głowę, to tak jakbyście sami pakowali się w ręce wroga, który nie jest nigdy nasycony. Uważajcie, badajcie ale módlcie się, to przynajmniej uratujecie dusze wasze przed potępieniem. Jezus – Król – Bóg – ciągle ostrzegający was”. Wczoraj wieczorem, czyli 4.07 o godz. 8 wieczorem patrzyłam, w ekran telewizyjny i obserwowałam jak zachowywał się nowy prezydent.A był on taki szczęśliwy, jakby od dawna był pewny, że będzie prezydentem. Uklękłam i odmawiałam „Koronkę do Miłosierdzia Bożego” z taką intencją: „Panie Jezu – jeśli chcesz aby w Polsce był pokój to spraw, aby wygrał Jarosław Kaczyński” i usłyszałam : : „Niestety – wygrał Komorowski. Wybory są sfałszowane”. Nie wiem dlaczego ale odebrałam tę wiadomość bardzo spokojnie, chociaż było mi smutno, że rodacy dają się cały czas otumaniać, tym bardziej, że komunizm już u nas był i wojny już były, i powstania już były, i dalej wierzą w puste słowa. Ale jeżeli Bóg coś obiecuje to i realizuje. Nagrody i kary obiecuje i realizuje. Porównywałam Dzisiejszą Ewangelię do życia narodu polskiego. Polska umarła, ale przyszedł Król zaproszony przez gospodarzy i uzdrowił wszystko, że powstała. Polska powstanie, ale tylko jeżeli dotknie ją KRÓL. Ps.Panie Profesorze z tą butelką wina,to jeszcze nie wiadomo,niech jeszcze trochę poleżakuje. Pozdrawiam
Jan
2010-07-08 17:56
Profesorze, Oczywiście to byłby najlepszy krok jaki możemy wykonać. Jestem mocno za tym żeby wprowadzić w Polsce system głosu alternatywnego w jednomandatowych okręgach. To system w którym może przetrwać zarówno SLD PSL PIS i PO a równocześnie zagwarantowana zostanie stabilność władzy wykonawczej. Zatem być może najłatwiej będzie odnaleźć kompromis właśnie w tym obszarze. Warto moim zdaniem uderzać z tą informacją zarówno do prezesa PIS, nowego Prezydenta oraz Premiera. PSL i SLD powinno też mniej się obawiać tego systemu ponieważ umożliwia on też funkcjonowanie trochę słabszym ugrupowaniom partyjnym. Pozdrowienia, Jan MArek
Jerzy
2010-07-08 21:48
Drogi Janie Marku, system australijski istnieje już od dawna i nie dowiedzieliśmy się o jego istnieniu wczoraj. Wczoraj napisałem tylko, że taki system proponują dla UK demoliberałowie, którzy są koalicjantami konserwatystów w nowym rządzie. My (ja i inni) o systemie AV pisaliśmy już dawno temu i porównywaliśmy go z innymi. Dla Polski proponujemy system FPTP, który uważamy za bezwzględnie lepszy i dlaczego mielibyśmy dla naszego kraju proponować i propagować system, jaki uważamy za gorszy? Jednakże w porównaniu z tym co mamy, system AV byłby znacznie lepszy. Ale my nie prowadzimy targów, jak liberałowie w UK, którzy robią wszystko "coś za coś" i oni nie dbają o to, żeby Brytania miała najlepszy system wyborczy, tylko żeby ich partia była górą i wobec tego mogą coś w licytacji opuścić, coś stracić, aby coś zyskać. Ruch JOW w takiej sytuacji nie jest, my nie mamy nic do wygrania, nie mamy niczego co możemy przehandlować w zamian za coś innego. Nas nie interesuje co na tym zyska PSL, SLD, PO czy PiS, niech partyjniacy interesują się zyskami ich partii. Do tych wszystkich partii należy znikoma ilość Polaków, a mają już wszystko. Jeśli Prezes PiS interesuje się tym,co się dzieje na świecie (był przecież parę tygodni temu z wizytą u Camerona, powołuje się, że jego przyjacielem jest poseł do Izby Gmin Daniel Kawczyński), podobnie jak Prezydent, Premier i inni, to muszą oni wiedzieć o przyszłym referendum w UK i wiedzieć o co chodzi. Kiedy było referendum w Rumunii, to pies z kulawą nogą tym się nie interesował (w Polsce!), ale UK to przecież wielki świat i Kaczyński nie jechał w kampanii wyborczej do Bukaresztu tylko do Londynu! Wszyscy ci panowie wszystko wiedzą i nie trzeba do nich uderzać, żeby im coś powiedzieć. Oni, poza tym, nie słuchają ludzi takich jak my. Oni ludzie słuchają dopiero wtedy, kiedy wychodzą na ulicę i głośno domagają się swoich praw i głosu. Gdyby Polacy wyszli na ulice w sprawie AV, to co innego, wtedy by słyszeli! Nasz Ruch zachęca do wyjścia na ulice w sprawie FPTP! Pozdrawiam, Jerzy Przystawa
Jan
2010-07-08 23:34
Rozumiem, jednak napisał Pan w powyższym artykule że warto by Polacy śledzili sprawy w Wielkiej Brytanii bo być może sprawa referendum będzie pewną nauką. Więc czy bieżąca sytuacja na wyspach nie oznacza że olbrzymia większość społeczeństwa brytyjskiego wyraża niezadowolenie z istniejącej ordynacji wyborczej? Może więc ten stan rzeczy ma korzenie w wadach FPTP, natomiast łatwo zauważyć że w Australii ten problem nie występuje ponieważ Australijczycy od dawien dawna są zadowoleni ze swojej ordynacji AV (prawdopodobnie dlatego że w niej trzeba uzyskać poparcie 50% wyborców, natomiast w FPTP można się dostać np. z poparciem 20% społeczności). Powstaje więc pytanie co jest bardziej wartościowe dla społeczeństwa po wyborach- fakt że wygrał najsilniejszy kandydat czy też świadomość że każdy parlamentarzysta który się dostał zdobył szerokie poparcie 50% głosów w swoim okręgu. Podejrzewam, że system FPTP rodzi w ludziach których kandydaci przegrali więcej frustracji, a w systemie AV obywatele są mimo wszystko bardziej zadowoleni (mają większe poczucie sprawstwa i wpływu na rzeczywistość bo podczas wyborów rangują kandydatów, a taki proces zawsze wymaga poświęcenia większej uwagi i dokładniejszego zanalizowania kandydatów).
Jerzy
2010-07-09 07:27
Drogi Janie Marku, (1) Nie wiem na jakiej podstawie wyciąga Pan wniosek, że "olbrzymia większość społeczeństwa (brytyjskiego) chce AV"? To się ewentualnie okaże po referendum, ale na moje oko nic takiego nie ma miejsca. Cameron z pewnością nie wypowiadałby się tak zdecydowanie przeciwko temu pomysłowi, gdyby wiedział, że za nim stoi "olbrzymia większość". Oczywiście, że zachęcam do uważnego obserwowania politycznej sceny brytyjskiej, ale nie zachęcam do wyciągania pospiesznych wniosków tylko dlatego, że wokół jakiejś sprawy powstaje medialny hałas. (2) Wybory w dwóch czy więcej turach, AV, czy FTPT to są procedury wyłonienia jedynego reprezentanta okręgu wyborczego. Jeśli jakiś kandydat uzyskał w pierwszej turze 20% poparcia, a po piątym przeliczeniu wyszło, że ma 55% to - moim zdaniem - wcale nie oznacza tego, co Pan napisał, a więc , ze ma szerokie poparcie ponad 50% głosów! Nie należy tych procedur przeliczania głosów mistyfikować. Na portalu Prawica.Net, na którym znalazł się mój artykuł, dostaję srogie baty za moją pozytywną wypowiedź o systemie AV i mój australijski oponent twierdzi, że jest to system najgorszy na świecie! A zatem są Australijczycy zadowoleni i są niezadowoleni, jak zawsze i wszędzie.
Jan
2010-07-09 00:17
P.S. A jeszcze muszę zaznaczyć że mnie interesuje "partyjniactwo" i "kto na tym zyska albo straci" ponieważ wiem że tylko ci "partyjanicy" (oraz dziennikarze) w ostateczności będą elementem bezpośrednio inicjującym proces uruchamiania przemiany ordynacji. Sądzę więc że musimy więc ich właśnie przekonywać i musimy wiedzieć co zrobić by do nich docierać i lobbować. I właśnie trzeba "uderzać" do tych "panów" o których już wspominaliśmy z informacją i bez przerwy przypominać im o sprawie. Bo uważam że należy zasiewać ideę tam gdzie może ona mocno, efektywnie zakiełkować. W przeciwnym razie, jeżeli odetniemy się od pewnych grup społecznych, nasze marzenie może się odizolować od rzeczywistości. Pozdrawiam, Jan Marek
Jerzy
2010-07-09 07:56
Drogi Janie Marku, Przypuszczam, że jest Pan człowiekiem młodym i pełnym idealizmu. Ja, niestety, już taki nie jestem. Partie polityczne w Polce, po20 latach stosowania niemoralnego, degenerującego postawy obywatelskie partyjnego systemu wyborczego, grupują przede wszystkim ludzi, których celem jest władza i urządzenie się przy władzy. Oczywiście, jest trochę bardzo młodych ludzi,którzy jeszcze nie wiedzą co to takiego. Ale bardzo szybko się dowiedzą,że słuszne i prawdziwe jest to, co jest dobre dla partii, a wszystko co z interesem partii się kłóci jest złe i godne potępienia. Taka jest bezwzględna i nieubłagana logika tego systemu, z którym podjęliśmy walkę i który chcemy zmienić. Bardzo trudno przekonywać ludzi inteligentnych, żeby chcieli działać wbrew swojemu osobistemu interesowi. Bardzo trudno. Dlatego staramy się trafiać przede wszystkim do ludzi, którym partyjny interese nie przeszkadza. Ich jest nieporównanie więcej. Pozdrawiam, JP
Jan
2010-07-09 00:29
P.P.S. A wrażenie że "ci ludzie nie słuchają takich jak my" uważam za fałszywe. Moim zdaniem przywódcy polityczni wsłuchują się bardzo uważnie w głos społeczeństwa oraz różnych doradców, niektórzy nawet bardzo. Szkopuł w tym jak do nich dotrzeć w sposób który ich skutecznie zainspiruje. Przecież inne kraje w których przyjęto JOW'y udowodniły że nacisk społeczno-medialny przy współpracy z popularnymi politykami może wywołać pozytywną zmianę. Pozdrawiam, Jan Marek
Jan
2010-07-09 11:11
Drogi Panie Profesorze, bardzo mnie ciekawi ta kwestia zadowolenia z systemu AV w Australii i FPTP w Wielkiej Brytanii. Być może warto by więc przeprowadzić jakieś głębsze badania na ten temat. Pewnie referendum brytyjskie rzuci więcej światła na tę sprawę. Zobaczymy więc, Pozdrawiam, Jan Marek
albert/
2010-07-09 11:19
Panie Marku,analizę sceny politycznej trzeba zacząć od 1988 r,od przygotowań do tzw. obrad okrągłego stołu,bez tego odniesienia obraz jest zafałszowany. Jesteśmy jakby blisko prawdy,dotykamy jej nosem,jednak jeszcze jej nie widzimy. „Cui bono? Cui prodest”, czyli ten popełnił zbrodnię, komu przyniosła ona korzyść. Wszystkie partie, które są w sejmie ,powstały na zasadzie porozumienia z komunistami. Zmieniają barwy,nazwy,pozyskują nowych ,"czujących" pęd do władzy ludzi i zupełnie nie są zainteresowane zmianą status guo. Byli już tacy politycy,dawni opozycjoniści,którzy mówili wprost,że ludzi głoszących idee JOW powinno zamykać się do więzienia. Oni nic nowego nie proponują jakiś tam program,jakąś tam ekonomie,jakieś rozwiązania społeczne,jednak główny wysiłek skierowany jest na utrzymaniu władzy. Oczywiście zmienia się to ,z czasem ,ponieważ dzięki takiemu Ruchowi jak JOW czują coraz większą presję i znajdują coraz mniej argumentów.Coraz bardziej są "pod ścianą".Nacisk medialny też niestety jest pobożnym życzeniem. Nie zastanawiał się Pan ,dlaczego szerokiej dyskusji o JOW nie ma w mediach , dlaczego jest to temat tabu?Jaki znany,popularny dziennikarz poprze JOW?Prędzej z roboty wyleci....
Jan
2010-07-09 15:02
Jak dotąd chyba jedynie Tomaszowi Sekielskiemu i jego Władcom Marionetek udało się dotknąć kwestię JOW'ów. Być może jednak za pewien czas powstanie pełniejszy film o systemie jednomandatowym.. pozdrawiam serdecznie, Jan Marek
albert/
2010-07-09 15:08
Tak Panie Marku,to są te wyjątki.Dobre wyjątki.Pozdrawiam
gruby.jasiu.com.au/
2010-07-15 03:08
JOW-AV to nieco kontrowersyjny system. Po pierwsze używany na duża skalę tylko w Australii. Po drugie dostosowany do lokalnych potrzeb i charakterystyki społeczeństwa. Na dobrą sprawę nie wiadomo czy Brytyjczycy go zaakceptują i czy sie u nich przyjmie. Jest to niewatpliwie system bardzo ciekawy z punktu widzenia myśli społecznej i zastosowania rozwiazań systemowych. Pytanie tylko kogo w Polsce i UK interesują jakieś tam „rozwiązania systemowe” ?? Silnik ekonomii australijskiej wydaje sie być dużo bardziej sprawny niz ten brytyjski. Silnik AU zwiekszył w ostatnim roku obroty do $39 K per capita , gdzie silnik UK zmniejszyl do $34.6 K. Silnik AU jest 25% bardziej ekonomiczny niz tez w UK (Dzien Wolności Podatkowej AU = 112, UK = 150), przy czym silnik AU ma znacznie lepszy benchmark wg Human Development Index AU = 0.97, UK = 0.947. Silnik UK to 4 cylindry, silnik AU to klasyczna 6-tka a wiec jej trwałość jest znacznie większa niz 4-ki. Poza tym silnik UK przy takim zużyciu cylindrow i nieszczelności na głowicy (zadłuzenie 70 PKB) daleko nie pociągnie bez generalnego remontu, gdzie silnik AU przy dobrej kompresji (7% zadłużenia PKB) może jeszcze pochodzić. Poza tym silnik AU wydaje się kontrukcja nowocześniejszą o jakies 80 lat. Na dodatek silnik AU ma lepsza regulacje obrotow bo wpada w lekki boom i lekka recesje, gdzie ten brytyjski ma widoczne problemy z gazem. Mozna oczywiscie dywagować że to nie rodzaj JOW decyduje o osiagach silnika a w takim razie co wplywa na jakosc jego pracy? Nawet Mr Churchill powiedział, że JOW-AV to najgorszy system świata, a Mr Churchill to był najmądrzejszy człowiek i wypada sie z nim tylko zgodzić. Tylko należy sobie zadać pytanie czy prości farmerzy gdzieś z zachodniego wybrzeża mogli wymysleć 98 lat temu cos lepszego ? Po prostu chłopaki robiły co mogły. I własnym sumptem wymyślili taki oto system.
Anonim/
2010-08-06 21:25
Prezydent Komorowski w Koszalinie tez mowil o ..JOW..czekamy czy jego slowa cos sa warte.
Jerzy
2010-08-06 21:52
Czekamy, naturalnie, ale samo czekanie nie na wiele się przyda. Ruch JOW musi być silny, żeby jego nacisk być coś wart. Dlatego woJOWnicy muszą się zmobilizować do działania, do wysiłku finansowego (trzeba sięgnąć do kieszeni, niestety), trzeba zorganizować różnego rodzaju akcje uliczne i uczestniczyć w nich. Prezydent Komorowski musi zobaczyć naocznie, że ktoś tych JOW się domaga i wokół nich działa. Bez tego jego obietnice na nic.
gruby.jasiu.com.au/
2010-08-22 14:14
Ciekawostki z ostatniej elekcji w Australii. 1. Pierwszy hang parlament od 1940 r czyli czasow Menziesa. Menziesa po zdobyciu wladzy rzadzil ok 17 lat, Partia Liberalna w sumie byla przy wladzy z krotka przerwa az 40 lat. 2. W praktyce JOW-AV nie roznil sie w moim rejonie za wiele od JOW-FPTP, z tego wzgledu ze w wiekszosci okregow partie wystawialy po jednym kandydacie np 4 partie po jednym kandydacie. Wieksze znaczenie AV mialo przy liczeniu kandydatow do Senatow gdzie trzeba bylo wybrac 6 senatorow na stan z listy ok 30 osob. Wtedy stosuje sie preferencje punktowa albo odhacza partie. 3. Zadni „amerykanscy Zydzi” nie weszli do Izby Nizszej. 4. W okregu Bennelong wygral pewien znany tenisista. Zapytany o zrodlo sukcesu odpowiedzial ze kampanie zaczal w lutym i odwiedzil prawie 9000 domow. 5. Najmlodszym poslem zostal 20 latek. Prasa australijska traktuje go z wielka podejzliwoscia, co nie zmienia faktu ze ludzie z jego okregu go wybrali. Co ciekawe reprezentuje poglady mocno konserwo-liberalne co jest niespotykane jego wieku. Jeszcze dziwniejsze jest to ze ma dobrze poukladane w glowie. W jego regionie mieszka sporo emerytow ktorzy na niego glosowali. Jedna starsza pani stwierdzila ze glosowala bo chciala by zeby byl wzorem dla jej wnukow. 6. W AU nie ma ciszy wyborczej, telewizja bez przerwy spekuluje kto wygra, maklerzy przyjmuja zaklady, bojowki rozdaja karty jak glosowac, tuz przez lokalem wyborczym. 7. Tony Abbot z Partii Liberalnej zapowiedzial 36-godzinna kampanie tuz przed wyborami i slowa dotrzymal. 8. Julia Gillart z Partii Pracy opowiedziala sie jako ateistka co wywolalo krytyke mniejszosci islamskiej. Chrzescijanstwo by jej wybaczyli ale nie ateizm. 9. Do Izby Nizszej weszlo 4 niezaleznych, ktorzy przy hang parlament moga tak naprawde rzadzic Autralia. 10. Zieloni, ktorzy osiagnelo rekordowa popularnosc 11% tak naprawde zdobyli tylko 1 miejsce w Izbie Nizszej. Posel ktory wygral ledwo zaczal mowic, to przypomnialo mi sie powiedzenie kardynala Pella z Sydnej: Zieloni sa jak arbus, na zewnatrz zieloni w srodku czerwoni.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
CAPTCHA
To jest test chroniący przed spamem.
Image CAPTCHA
Wpisz znaki pokazane na obrazku.