Dyskusja narodowa dotyczy ospałości śledztwa, wykluczenia zeń a priori pewnych wariantów, niechęci Rosjan do pogłębionej współpracy, opieszałości w przekazaniu czarnych skrzynek, braku dbałości o szczątki samolotu, niefrasobliwości polskiej prokuratury, kształtu i miejsca dla pomnika zabitych osób i innych podobnych spraw. Jakkolwiek intrygujące i wstrząsające, są to tematy zastępcze. Trwa od początku zmowa milczenia wokół istoty zaistniałej sytuacji. Być może dla tego, że nie wiemy, jak sobie z jej grozą poradzić.
Pan Igor Janke narzeka na brak mocy w polityce, pisze o tym tu, a poprzednio jeszcze tam. Ma w tym sporo racji, lecz pomija sprawę kluczową. Politykę można robić normalnymi, legalnymi środkami tylko w zdrowym demokratycznym państwie, które nie przeszkadza obywatelom działać. W państwie skonstruowanym dla obywateli a nie przeciw nim. Polska nie jest dziś takim krajem.
Zastanawiam się cały czas, po co obecnie jest aż tylu posłów, skoro i tak reprezentując 4 tylko partie polityczne reprezentują 4 rodzaje poglądów? Może wystarczyłoby tylko tylu posłów ile jest partii przekraczających próg wyborczy i, podobnie jak to się dzieje w spółkach akcyjnych, osoby te miały by taki procent liczby głosów do dyspozycji, jaki procent poparcia uzyskały w wyborach?
Katastrofa Smoleńska wywołała erupcję tekstów i komentarzy na temat stanu państwa polskiego i odpowiedzialności polityków. Aczkolwiek kwestia bezpośrednich przyczyn katastrofy podzieliła Polskę na dwa wrogie obozy, organicznie niejako związane z bezwzględnie ze sobą konkurującymi PiS i PO, to po obu stronach nie brak głosów wskazujących, jako na źródło i niejako praprzyczynę tragedii, opłakany stan głównych instytucji państwa. Państwo polskie nie wywiązuje się ze swoich podstawowych obowiązków, a w tym konkretnym przypadku z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swemu prezydentowi i najwyższym dostojnikom państwa.
Pytania o odpowiedzialność za katastrofę samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem postawił wreszcie publicznie w połowie lipca tego roku Jarosław Kaczyński. Tydzień później klub parlamentarny jego partii Prawa i Sprawiedliwości powołał pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza komisję parlamentarną, która ma na to pytanie odpowiedzieć.